Zaglądający:
poniedziałek, 25 maja 2009
Wieści z frontu
Jak ja uwielbiam koniec maja, początek czerwca.
Pogoda wspaniała, a ja ze względu na pracę, nie mam czasu na nic.
Dodatkowo w tym roku doszły mi następne studia i dodatkowa praca - ale postanowiłam brać z życia to co daje, bo za chwilę może się okazać, że wszystko mi zabrało :-)
Robótki - no cóż serweta się robi, aż wstyd Porzeczkowa już swoją skończyła, a ja jestem za połową :-(
Reszta milczeniem, nie wiem nie mam weny, czy co, mam czas na oglądanie blogów koleżanek, im się aż pali w rękach, więc to nie kwestia ogólnoświatowa, tylko u mnie coś nie tak ......
Może w wakacje coś się zmieni, szkoła jedna i druga odejdzie - może czasu będzie więcej.
W domu zakwitł mi storczyk na nowo, jestem wniebowzięta, nie myślałam, że tak się stanie.
Fotki będą później.
W ogrodzie kwitną kwiaty, a ja nie mam czasu im nawet zdjęć zrobić.
Coś za dużo tych wpisów o braku czasu ........

Odpowiadam na wpisy (bardzo mi przyjemnie dziewczyny, że czytacie i czasami coś napiszecie :*)
Kankanko - sasanka też jest moim oczkiem w głowie, nie martw się, z biegiem czasu też będziesz miała pełno kwiatów w ogrodzie, jakby co służę :-)
Co do wesel, no nie wiem, nic na siłę, jeśli mam brać kredyt po to, żeby się potem móc bawić na weselu osób, które prosiłam - dziękuję, ale jak już pisałam, wybierać powinni Młodzi, a kontakty rodzinne trzeba utrzymywać cały czas, nie tylko w przypadku wesel :-) 
Kinioslawo - miło Cię gościć u siebie, trzymam kciuki, za ślub taki jak sobie wymarzysz :-)
Porzeczkowo - no właśnie, najważniejsza decyzja, a jak ktoś się chce bawić to niech się bawi :-)
Sskaleczkoo - życzę wytrwałości w postanowieniu :-)
Ameise80 -  tak też można, najważniejsze, aby być pewnym tego wyboru, jak chcemy widzieć to nasze święto :-)
wtorek, 12 maja 2009
Komunie - Śluby
Do wpisu skłoniła mnie wczorajsza notka u Kankanki, nie o butach bynajmniej chcę pisać.
Może zacznę od ślubu. Każdy chyba powinien się zgodzić ze stwierdzeniem "To dzień Państwa Młodych, oni ten dzień mają przeżywać, pamiętać i wspominać"
Nic bardziej mylnego, według społeczeństwa, rodziny i znajomych.
Ma obowiązywać zasada "Zastaw się, a postaw się"
I co z jej stosowania wynika - ogólne NIC.
Na/po ślubie Rodzina komentuje i nic się nie podoba.
Znowu posadzili mnie koło ciotki Y, a przecież jej nie lubię, zupa była za ciepła, lody za zimne, orkiestra za głośno grała, nie było wujka X, kelnerzy za szybko/wolno talerze zabierali, dzieci zachowywały się za głośno, kuzynka męża miała ładniejszą sukienkę niż ja, na pewno oni mieli gorszy prezent.
Tych przykładów można mnożyć. Po drugiej stronie też konsternacja, oczywiście Rodzina wygłasza te zdania w taki sposób, aby zainteresowani słyszeli. Państwo Młodzi w poczuciu winy i ich Rodzice też, starają się dogodzić, zamiast tańczyć, przesadzają wujka, popędzają kelnerów, dopytują się czy jest wszystko w porządku.
Co ma być w porządku ? - chciałoby się powiedzieć, dogodzenie Rodzinie czy przeżywanie swojego dnia.
Mam teraz ślub w rodzinie, oczywiście nastąpiła obraza boska, bo Młodzi zdecydowali się na małe przyjęcie z Rodzicami i Chrzestnymi tylko. Wszyscy mówią: "Jak można" - chwileczkę, a może, by tak pomyśleć trochę. Młodzi są na dorobku, mieszkają w wynajętym mieszkaniu, pracują ciężko na własny kąt i start w dorosłe życie. Mają iść do banku po kredyt na jednodniowe weselisko, który będą spłacać potem przez 5 lat, a Rodzina i tak potem podczas wesela wyda werdykt "Było nie tak jak chcieliśmy".
Oczywiście nie zabraniam, jeśli ktoś chce się bawić dla Rodziny może.
Osobiście nie jestem za wszystkim co przychodzi do nas z tego "wspaniałego zachodu", ale jedno mi się podoba. Młodzi robią małe przyjęcia dla Rodziny/znajomych z małym poczęstunkiem z listą prezentów. Pieniądze przeznaczają na podróż/życie po ślubie, a nie na weselisko.

O komunii będzie później, czas na robótki - filet czas kończyć :-)



 
poniedziałek, 11 maja 2009
Sasanka - piękność wiosenna.

Takie cudo zakwitło u mnie, a mama "przy okazji" zrobiła zdjęcie.

Jest 6 odmian: alpejska, łąkowa, otwarta, słowacka, wiosenna, zwyczajna.

Moja to chyba otwarta, chociaż pewna nie jestem.

Wykluczyłam alpejską, łąkową, słowacką. Póki nie odkryję na 100 % podaję link do informacji, może ktoś rozszyfruje .

http://pl.wikipedia.org/wiki/Sasanka

Koniec roku szkolnego ....

Wiem, wiem, jeszcze do 19 czerwca, ale zaczęła się gorączka wśród uczniów i ich rodziców - tych ostatnich zastał szał odwiedzania nauczycieli. No tak, po co przychodzić na konsultacje co miesiąc, po co kontrolować swoje dzieci chociażby raz w tygodniu z poszczególnych przedmiotów, najlepiej przyjść pod koniec roku szkolnego z nieśmiertelnym pytaniem "A co mój syn/córka ma jeszcze zrobić, żeby nie groziła mu ocena niedostateczna".
Zawsze będę twierdzić, że obecni uczniowie uczą się ułamka wiedzy, którą moje pokolenie musiało "wkuć", mają nieograniczony dostęp do wiedzy, myśmy wiedzę zdobywali, oni mają podaną na tacy. I co = efekty żadne. Nie uogólniam, są zdolni, pracują, ale przeważająca większość nie. Nie uogólniam też pracy nauczycieli, wiem, że są tacy, którzy zatrzymali się w dawnych czasach, coś nowatorskiego zachęcającego do nauki to na ich lekcjach "nie wypada". Obserwując pracę moich koleżanek i kolegów widzę, że już tak się nie da.
Sama staram się każdą lekcję prowadzić w inny sposób zachęcając moich uczniów do zmian metod pracy, ale widzę, że to nic nie daje, dla nich nauczenie się czegokolwiek to wielki wysiłek. Wiele metod odpada, bo bazują na podstawowych wiadomościach i tak się kółko zamyka. Zrobiłam dziś eksperyment, kartkówkę przy otwartych książkach, jak myślicie co dostałam w zamian ....
Dlaczego dziś taki wpis - no właśnie niedługo wystawianie ocen. Patrzę na stopnie i właśnie ..... "masakra" takiego słowa bym musiała użyć.

Mamuśka i Porzeczkowa - jakby co jesteście moimi MUZAMI, chyba tylko Wy mnie czytacie :-)

....................................................

Jest mi bardzo miło, Muzami okazały się też Brzydula, Mirabi, Kankanka, Malina :-)

Właściwie, trochę prowokowałam, wiem, że czytacie, nie zawsze macie czas coś napisać, czasami starcza czasu tylko na czytanie blogów. Miło jest - taka natura człowieka widzieć od czasu do czasu jakiś wpis, łechta to ambicję.

Mirabi - obecnie uczę historii.

Porzeczkowa - porozmawiamy sobie, bo chyba zakładkę nową założę "Moje boje nauczycielskie"



sobota, 02 maja 2009
Zawilec wielokwiatowy

Zawilec wielkokwiatowy, zawilec leśny - gatunek byliny należący do rodziny jaskrowatych.
Zawilec występuje w około 120 gatunkach, po liściach rozpoznaję, że ten mój należy do wielokwiatowych.
Dostałam kiedyś go od koleżanki, która miała ich ogromna ilość w ogrodzie, u mnie jakoś rozrosnąć się nie chce, ale mozolnie próbuję. Mam go w trzech miejscach, ten jest najbardziej oporny :-)



Kilka wiadomości:
Występuje w stanie dzikim głównie w środkowej Europie. W Polsce głównie na niżu. Siedlisko: suche, słoneczne zbocza, widne i suche lasy, murawy. Preferuje gleby luźne zawierające wapń. Kwitnie od kwietnia do końca maja. Można obsadzać słoneczne skarpy, tarasy i kamieniste rabaty. Bez problemu znosi zimę. Wyrasta do około 40 cm.
 
1 , 2