Zaglądający:
poniedziałek, 11 maja 2009
Koniec roku szkolnego ....

Wiem, wiem, jeszcze do 19 czerwca, ale zaczęła się gorączka wśród uczniów i ich rodziców - tych ostatnich zastał szał odwiedzania nauczycieli. No tak, po co przychodzić na konsultacje co miesiąc, po co kontrolować swoje dzieci chociażby raz w tygodniu z poszczególnych przedmiotów, najlepiej przyjść pod koniec roku szkolnego z nieśmiertelnym pytaniem "A co mój syn/córka ma jeszcze zrobić, żeby nie groziła mu ocena niedostateczna".
Zawsze będę twierdzić, że obecni uczniowie uczą się ułamka wiedzy, którą moje pokolenie musiało "wkuć", mają nieograniczony dostęp do wiedzy, myśmy wiedzę zdobywali, oni mają podaną na tacy. I co = efekty żadne. Nie uogólniam, są zdolni, pracują, ale przeważająca większość nie. Nie uogólniam też pracy nauczycieli, wiem, że są tacy, którzy zatrzymali się w dawnych czasach, coś nowatorskiego zachęcającego do nauki to na ich lekcjach "nie wypada". Obserwując pracę moich koleżanek i kolegów widzę, że już tak się nie da.
Sama staram się każdą lekcję prowadzić w inny sposób zachęcając moich uczniów do zmian metod pracy, ale widzę, że to nic nie daje, dla nich nauczenie się czegokolwiek to wielki wysiłek. Wiele metod odpada, bo bazują na podstawowych wiadomościach i tak się kółko zamyka. Zrobiłam dziś eksperyment, kartkówkę przy otwartych książkach, jak myślicie co dostałam w zamian ....
Dlaczego dziś taki wpis - no właśnie niedługo wystawianie ocen. Patrzę na stopnie i właśnie ..... "masakra" takiego słowa bym musiała użyć.

Mamuśka i Porzeczkowa - jakby co jesteście moimi MUZAMI, chyba tylko Wy mnie czytacie :-)

....................................................

Jest mi bardzo miło, Muzami okazały się też Brzydula, Mirabi, Kankanka, Malina :-)

Właściwie, trochę prowokowałam, wiem, że czytacie, nie zawsze macie czas coś napisać, czasami starcza czasu tylko na czytanie blogów. Miło jest - taka natura człowieka widzieć od czasu do czasu jakiś wpis, łechta to ambicję.

Mirabi - obecnie uczę historii.

Porzeczkowa - porozmawiamy sobie, bo chyba zakładkę nową założę "Moje boje nauczycielskie"